LOGIN: HASLO:









Stanisław Górski - produkty i usługi dla branży gołębiarskiej
Dlaczego w naszym Związku jest tak źle?

2007-12-21  Piotr Patas
................................................................................................................................
Dlaczego nie jesteśmy zadowoleni z obecnego kierownictwa? Dlaczego dochodzi do takich sytuacji i nieprawidłowości, o których tu ciągle dyskutujemy? Moim zdaniem obecny stan rzeczy w PZHGP jest przede wszystkim wynikiem niskiego poziomu świadomości zdecydowanej większości członków naszego Związku. Ich absolutnie nie interesuje to, co dzieje się u góry, mimo iż ma to ogromny wpływ na to, co jest na dole. Dla tej większości ważne jest np. to, żeby była kabina, magazyn na kosze, pieniądze na lotowe, na obrączki, na karmę... A gdy jeszcze znajdzie się ktoś, kto postawi na zebraniu litra i zagrychę, to już jest „raj na ziemi”. Niczego więcej nie potrzeba. A jaki jest Statut, jakie są regulaminy, co kierownictwo robi dla popularyzacji sportu gołębiarstwa pocztowego w Polsce, jak wygląda nasz obraz w FCI i na arenie europejskiej, kogo to na dołach obchodzi? Kto wie, co tak naprawdę robi się w „okrąglaku” z naszymi składkowymi pieniędzmi, gdzie i po jakiej cenie kupuje się obrączki rodowe, wreszcie kto jest szefem Związku, to prawie nikogo to nie interesuje. A co dopiero mówić o mówić o koeficjentach, punktach szwajcarskich itd. Ile procent członków wie, jak się je oblicza?

Najważniejsze decyzje dotyczące naszego Związku powinny zapadać na KWZD, który ma być najwyższą władzą PZHGP. Powinny tam zapadać, ale w istocie zapadają zupełnie gdzie indziej. Gdzie? W głowie jednego człowieka, który wszystko wie najlepiej. Wie, czego nam wszystkim hodowcom do szczęścia potrzeba. Dlaczego tak się dzieje? A no dlatego, że delegaci na Zjazd na to mu pozwalają. Dlaczego mu pozwalają? A no dlatego, że Zjazd jest zdominowany przez kolesiów szefa. Wszystko jest z góry ukartowane. Szef jest reżyserem. On zgłasza swoich kandydatów na prowadzących zebranie. Nikt nie protestuje. Oni obrady prowadzą, jak trzeba, jak on sobie szef postanowił. On ustawia składy osobowe komisji i choć sam kandydatur nie zgłasza, to wystarczy, że zrobią to jego ludzie. A jak głosujemy? Nie ważne jak delegaci głosują, ważne kto liczy głosy. Przewodniczący zebrania (człowiek szefa) policzy je tak, jak trzeba, żeby było po myśli szefa.

Czemu pozwalają na to wszyscy inni? Bo w zdecydowanej większości są to ludzie przypadkowi nie posiadający własnego zdania lub odwagi, by je publicznie przedstawić. A jeśli już ktoś odważy się przeciwko czemuś zaprotestować, to kolesie szefa lub sam szef szybko postarają się o to, żeby go zneutralizować, zdyskredytować, ośmieszyć i napiętnować; jak to na ostatnim Zjeździe szef zrobił z kolegą Grzegorzem Miklaszewskim, gdy ten odważył mu się przeciwstawić.

Idźmy dalej. To dlaczego na Zjazd trafiają osoby nie posiadające własnego zdania lub odwagi, by je publicznie przedstawić? Bo tacy w większości jesteśmy na dołach; w sekcjach i w oddziałach! I to jest sedno sprawy. Na Zjazd trafiają albo mafiosi szefa, najczęściej z tzw. biernego prawa wyborczego (nie wybrani ani w sekcjach, ani w oddziałach); biernego prawa wyborczego, które jest jedną z głównych przyczyn obecnego zła, albo „chłopki roztropki”, i chyba tylko kilka osób odważnych.
Przybywając na Zjazd, widzą się po raz pierwszy. Sam przyjazd do Chorzowa to wielki dla nich zaszczyt. Delegacja, jedzenie, picie. I czego więcej trzeba. To, że nawet nie wiedzą, jacy będą kandydaci, jakie mają programy nie ma żadnego znaczenia. Szef wszystko wie. Szef się postarał, to trzeba na niego głosować. Pokazał to przebieg ostatniego Zjazdu. Wielu nawet nie wiedziało, za czym, lub przeciw czemu głosowało. Ale było fajowo!

A co z tego mają mafiosi? To proste. Ty będziesz na mnie głosował, a ja ci tamto lub owo... Rączka rączkę myje. Takie są realia. Czasem w jakiejś komisji znajdzie się ktoś niepożądany spoza mafii, ale nad takim później się „popracuje”. A gdy się będzie upierał, to pomyślimy nad tym, jak się go pozbyć z szeregów PZHGP. Znamy przykłady. Takie są u nas realia.

Jak to zmienić? Zacząć trzeba od nas samych na dołach, w sekcjach i w oddziałach. Przede wszystkim trzeba nam angażować się w sprawy związkowe, brać je w swoje ręce. Wybierać do zarządów i na delegatów ludzi odpowiedzialnych, kompetentnych, o szerszych horyzontach, odważnych, umiejących przedstawić swoje racje. Za wszelką cenę usuwać tych mafiosów, karierowiczów, kolesiów. Oni tkwią w układach i zmiany na lepsze nie są im na rękę. To jest źródłem wszelkiego zła. Póki się nie zaangażujemy i nie wyprzemy tych karierowiczów i ludzi z układu, to nadal będzie to, co jest. Bo mała garstka opozycjonistów niewiele zdziała. Zmiany muszą być wymuszone od dołu. Oni u góry się nie zmienią i sami nie ustąpią. Tak też było za komuny. Bronili się do ostatka. Odnowę wprawdzie zaczęli intelektualiści z Kuroniem, Michnikiem i Mazowieckim na czele, ale Komunę ostatecznie obalił lud z Wałęsą na czele. I w PZHGP będzie podobnie. Póki jednak lud nie dojrzeje do zmian i ich nie wymusi, w PZHGP będzie tak, jak jest.

Bo cóż nam z tego, gdy nawet sąd na wniosek Prezydenta Chorzowa nakaże powtórne przeprowadzenie zjazdu, skoro będą w nim uczestniczyć ci sami bojaźliwi delegaci i na funkcję szefa nie będzie kontrkandydata. Będzie najzwyczajniej „powtórka z rozrywki”. A szef triumfalnie stwierdzi, że został wybrany w sposób demokratyczny... jak Łukaszenka na Białorusi.

Piotr Patas




Powrót



REJESTRACJA



| Zasady współpracy | Reklama | Regulamin | Kontakt |

Wszelkie prawa dotyczące kopiowania i rozprowadzania materiałów zawartych w serwisie DOBRYLOT.pl bez zgody właściciela ZABRONIONE
COPYRIGHT 2004-2012 © DobryLot.pl
Projekt i wykonanie: www.4PROJEKT.pl