LOGIN: HASLO:









Stanisław Górski - produkty i usługi dla branży gołębiarskiej
Dlaczego tegoroczna Ostenda była tak trudna?

................................................................................................................................
Gołębie w ilości około 3500 sztuk wypuszczono w Ostendzie 4 sierpnia 2007 roku o godzinie 14. Popołudniu, przede wszystkim po to, by zrównać szanse gołębników bliżej i dalej położonych; by żaden gołąb nie powrócił w dniu startu.
Tego rodzaju start sprawdził się w wielu innych przypadkach, w tym również w ubiegłorocznym locie z Amsterdamu. Pierwsze gołębie wypuszczone również w godzinach wczesno-popołudniowych zameldowały się w swoich gołębnikach już około godziny 6 nazajutrz rano. Czas konkursowy zamknięto w niedzielę. Lot był ze wszech miar udany. Tym razem było inaczej. Mimo, iż niebo było bezchmurne, pierwsze ptaki zameldowały się w macierzystych gołębnikach dopiero w niedzielne popołudnie. Wiatr był przeciwny. Temperatura wysoka. Gołębie schodziły się długo. Do wieczora wróciło tylko 80 ptaków. Czas konkursowy przeciągnął się do poniedziałku. Ale w poniedziałek wcale nie było lepiej. Do wieczora było w gołębnikach łącznie 250 gołębi. We wtorek wieczorem – 450 ptaków, w stosunku do około 700 konkursów.

Dlaczego tym razem było tak trudno?

Trzeba zacząć od tego, że tak naprawdę to nie mamy gołębi na tego rodzaju loty, nie mamy też tradycji w tym zakresie, i nie potrafimy lotować na takich odległościach.

Powiedzmy dobitnie, że loty maratońskie z odległości 800-1000 wymagają innego typu gołębi. Te gołębie mają nie tylko inne warunki fizyczne, ale mają również inną psychikę. Przywołam tu raz jeszcze trafne porównanie maratończyka ze sprinterem w biegach lekkoatletycznych. Przecież to są zupełnie inni mężczyźni. Jeden spokojny, szczupły, wręcz suchy, biegnący truchtem. Drugi umięśniony, pobudliwy atleta naładowany energią. Jestem pewien, że maratończyk przegrałby ze sprinterem bieg na 100 lub 200 m, ale ów sprinter nie miałby najmniejszych szans z maratończykiem na dystansie 40 km.
Najprawdopodobniej „spaliłby się” fizycznie i psychicznie i nie dobiegłby do mety!

Podobnie różnią się gołębie. Lecz któż z nas zwraca na to uwagę? Ładujemy gołębie do kosza bez względu na ich predyspozycje i potem się dziwimy, że się spóźniają i lub nie wracają w ogóle.

Niestety nie mamy gołębi dalekodystansowych z prawdziwego zdarzenia (lub jest ich niewiele), bo przez dziesiątki lat w naszych programach lotowych mieliśmy co najwyżej jeden taki lot w sezonie. Nasze programy lotowe preferowały (i do dziś preferują) gołębie wszechstronne, uniwersalne tzw. „allround”, które zdobywały konkursy od 100 do 500 km, a gdy było z wiatrem czasem któremuś mu się go zdobyć z 1000 km. Liczyła się przy tym ilość konkursów, długość tras, a nie zwracano uwagi na szybkość gołębi. W jaki sposób mieliśmy się ich dochować, skoro mało było takich lotów?

Fachowcy już nie raz stwierdzili, że gołębie „allround” są niezwykłą rzadkością. Trudno je hodować w większej ilości. Stąd na Zachodzie od lat jest specjalizacja. Niemcy np. w programach oddziałowych mają jedynie loty jednodniowe do odległości około 550 km, a loty maratońskie odbywają się wyłącznie w ramach klubów dalekodystansowych. Owszem, w ostatnich latach takich lotów organizujemy nieco więcej i niektóre są nawet udane, bo nasze gołębie dobrze w nich wypadają, ale tylko w przypadkach tzw. dobrej pogody. Poprzednie loty były stosunkowo łatwe, a przez to udane. Tu z Ostendy trafił się trudniejszy, bo trudniejsze były warunki atmosferyczne, i „wyszło szydło z worka”. Trzeba jednak podkreślić, iż wcale nie były to jakieś warunki skrajne, katastrofalne, że nie należałoby wypuszczać gołębi. Nieco większe zasiedlenie koszy niż to przewidują normy, też nie miało – moim zdaniem – decydującego znaczenia.

Tak więc gołębie dalekodystansowe trzeba nabyć lub dochować się ich i selekcjonować je przez lata. Tak jest na Zachodzie, gdzie tradycje lotowania na dalekich dystansach liczą co najmniej kilkadziesiąt lat!!!!

Właśnie, nie mamy tradycji w tym zakresie, i nie potrafimy lotować na takich odległościach.

Ktoś tu w komentarzach powiedział, że nie wróciły z Ostendy asy lotowe, które zdobyły w tym sezonie po 11 i 12 konkursów. Nie powróciły, więc utyskuje on na organizatorów, że powinni je wypuści rano, a nie po południu, że kosze były przepełnione, że klatki otwierano nie w tej kolejności, że nie otwarto ich równocześnie itd. itp. Wszyscy winni, tylko nie on!

A ja zapytam, kto przy zdrowych zmysłach koszuje na lot z 1000 km gołębia, który leciał cały sezon, kilkanaście lotów? Czy ów pseudohodowca zdaje sobie sprawę z tego, co to znaczy przebyć w spiekocie przy przeciwnym wietrze odległość 1000-1200 km? Do takiego wysiłku predysponowany jest nie tylko wyjątkowy gołąb dalekodystansowy, ale przede wszystkim gołąb odpowiednio przygotowany. Zapewne ten pan nie wie o tym i słyszy o tym po raz pierwszy w życiu, że gołąb na lot maratoński musi być odpowiednio zmotywowany, musi być w odpowiedniej pozycji gniazdowej, musi mieć odpowiedni stan upierzenia, musi być dobrze odżywiony, musi mieć odpowiedni zapas energii zmagazynowanej w mięśniach i w wątrobie. A przede wszystkim musi być wypoczęty.

Zapytam – a kto u nas na to zważa, kto ma o tym pojęcie?

Tegoroczny lot z Ostendy te prawdy obnażył.

Specjaliści od dalekich dystansów na Zachodzie koszują swoje ptaki na takie loty co najwyżej po 2-4 przedbiegach z odległości rzędu 300-400 km. Przed samym koszowaniem gołąb musi mieć co najmniej dwutygodniowy odpoczynek. Niektóre gołębie w lotach o nagrody koszowane są tylko jeden raz w sezonie!!! – przy tym ustawia się je na odpowiednią pozycję gniazdową. A jak jest u nas? Wszyscy wiemy. U nas każemy im lecieć w sezonie kilkanaście razy i jeszcze na koniec wymagamy konkursu z 1000 km. Absurd!!!! A gdy taki ptak nie wraca, „wieszamy psy” na organizatorach.

Reasumując; musimy się uczyć, uczyć, jeszcze raz uczyć od lepszych – sztuki hodowli i lotowania, a nie utyskiwać, biadolić i innych obrażać i oskarżać.

Piotr Patas
Ryszard Kośnicki

Powrót



REJESTRACJA



| Zasady współpracy | Reklama | Regulamin | Kontakt |

Wszelkie prawa dotyczące kopiowania i rozprowadzania materiałów zawartych w serwisie DOBRYLOT.pl bez zgody właściciela ZABRONIONE
COPYRIGHT 2004-2012 © DobryLot.pl
Projekt i wykonanie: www.4PROJEKT.pl