LOGIN: HASLO:









Stanisław Górski - produkty i usługi dla branży gołębiarskiej
Mały, prosty gołębnik...

2007-01-14  Piotr Patas
................................................................................................................................
Mały, prosty gołębnik
Ten gołębnik chciałem koniecznie pokazać, przede wszystkim dlatego, że jest taki prosty, zwyczajny, mały, i – co za tym idzie – tani; ale także dlatego, że jego właściciel-hodowca osiągnął w nim wybitne, wręcz spektakularne wyniki lotowe, bez przesady można powiedzieć – wyniki na poziomie europejskim.

Powiększ



Gołębnik stoi w ogródku działkowym. Jest zbudowany z pojedynczych desek na piętrze ogrodowej altanki o ceglanych ścianach. Ma płaski dach pokryty ocynkowaną blachą falistą. Ma tylko nieco ponad 16 m2 powierzchni, a mieszka w nim obecnie 16 wdowców, 16 wdów i 20 młódków; razem 52 ptaki. W tym roku lotowało tylko 16 wdowców. Tuż obok, w tym samym ogródku stoi w cieniu, pod czereśnią, jeszcze inna, mała, w całości oszklona altanka. Ma powierzchnię około 6 m2, i mieszka w niej 6 par gołębi rozpłodowych. To już wszystko, to całe zaplecze tej hodowli. Przed kilkoma laty, mając nieco liczniejszy zespół lotowy, składający się wówczas z 24 wdowców, hodowca pokazał, że w ogródku działkowym, w takim oto gołębniku, można zdobyć mistrzostwo oddziału, mistrzostwo rejonu – dwukrotnie, mistrzostwo okręgu i mistrzostwo Polski – również dwukrotnie!

Powiększ



Wyniki są imponujące. Przede wszystkim zwraca uwagę znaczna ilość zdobywanych konkursów. Z większości lotów hodowca ów zdobywał ponad 60% konkursów, z wielu – ponad 80%. Z jednego lotu, z niebagatelnej odległości 510 km, cała dwunastka koszowanych gołębi zdobyła konkursy; w tym 11 ptaków – na bazie 1:10! To niezwykłe. Wyniki z poszczególnych lotów: 20/22, 13/15, 12/15, 11/14, 12 /12 – budzą uznanie. W przekroju całego sezonu hodowca zdobył 70% konkursów na bazie 1:5 i aż 53% na bazie 1:10. Były to więc gołębie bardzo szybkie i zapewne też były dobrze przygotowane. Jakkolwiek – o ile mi wiadomo – nie prowadzi się takich statystyk, to jednak jestem prawie tego pewien, że – hodowle osiągające takie wyniki można by zliczyć na palcach jednej ręki, nie tylko u nas w kraju, lecz także na świecie. Podobną efektywność miała ta hodowla przez trzy kolejne lata. Piszę o tym z prawdziwą satysfakcją, ponieważ zawsze miałem sentyment do małych hodowli osiągających ponadprzeciętne wyniki lotowe. Zdobyć mistrzostwo w prostych, niewyszukanych warunkach, przy zaangażowaniu stosunkowo niewielkich środków i dysponując przy tym małym stadem gołębi – to prawdziwy kunszt. To potrafią tylko nieliczni, ci najlepsi.
Dlaczego hodowla ta dziś już nie bryluje? Te, tak spektakularne wyniki osiągnięto już dobrych kilka lat temu. Jakkolwiek hodowla tak nadal dobrze lotuje, to jednak już tak nie błyszczy. Dlaczego? Zastanawialiśmy się nad tym wspólnie z gospodarzem; i przyznam, że trudno nam było ustalić jednoznacznie przyczyny. Czy wyniki nie są już tak dobre, ponieważ w kolejnym sezonie hodowca nierozważnie, zbyt pochopnie wycofał z lotów, kierując do rozrodu, najlepsze dorosłe lotniki, a ich miejsce zajęły niedoświadczone roczniaki? Czy one w kolejnych latach dorównywały tym wycofanym „wygom lotowym”? A może hodowca popełnił jakieś inne błędy np.: w karmieniu, w prowadzeniu gołębi? A może nie „pociągnął sukcesu” w kolejnych latach dlatego, że miewał okresowe kłopoty z utrzymaniem gołębi, a zwłaszcza młódków, w zdrowiu? Przyczyn może być o wiele więcej. Trudno je wszystkie odkryć.
Niemniej jednak decydującym czynnikiem wydaje się być fakt, iż hodowca ma do dyspozycji tylko tak nieliczne stado lotników. Niekorzystne efekty wszelkich zmian, niedociągnięć są od razu widoczne; nie trzeba na nie długo czekać. Przy obecnych zasadach współzawodnictwa i tak intensywnych programach lotowych, tak małe stadko gołębi przeznaczonych do lotu stawia tę hodowlę wyraźnie w gorszej pozycji w starciu z hodowlami większymi. W latach sukcesów drużyna lotowa liczyła 24 wdowce, obecnie zaś cały program kilkunastu lotów hodowca „obsługuje” zespołem zaledwie 16 wdowców, podczas gdy konkurenci, w zdecydowanej większości, mają w spisie po 50 gołębi; a wielu nawet znacznie więcej! Wystarczy jeden lot trudny, dwu-, trzydniowy, by nie mieć co koszować w następną niedzielę, a konsekwencje są nieodwracalne: od razu „wypada się z gry”. Tak więc nie są to czasy sprzyjające „małym hodowcom”, przynajmniej u nas w Polsce.
Niewykluczone, że część winy może leżeć po stronie gołębnika. Zastanówmy się więc nad tym, czy w tym gołębniku panują dla gołębi optymalne warunki? Czy jest w nim wystarczająca ilość powietrza, czy jest w nim dobry klimat, nawet w takich warunkach, jak latem tego roku? Przyjrzyjmy się zatem gołębnikowi. Stoi w ogrodzie w otoczeniu zdrowym, przyjaznym dla gołębi. Wyloty są skierowane na południe. Światła słonecznego jest wewnątrz sporo; kto wie, czy nawet nie za dużo. W gołębniku jest bardzo widno. Powierzchnie okien sięgają 23% powierzchni podłogi. Szyby są pomalowane farbą emulsyjną na biało. To chroni wnętrze przed zbyt silnym działaniem promieni słonecznych. Wcześniej na oknach były żaluzje. Zamalowanie szyb – zdaniem gospodarza – jest jednak lepsze. W gołębnikach jest czysto, są codziennie czyszczone.

Powiększ



Część użytkowa gołębnika, zajęta przez gołębie, ma kubaturę nieco ponad 25 m3. Żyją w niej 52 ptaki. Na 1 m3 przypada zatem około 1 pary. Jest w sam raz, nie ma tłoku. Ale wiosną u wdowców – nawet zdaniem gospodarza – jest trochę za ciasno. W obydwu przedziałach o łącznej kubaturze około 13 m3 przebywa 16 par gołębi. Na 1 m3 przypada zatem 1,26 pary. Jeśli do tego doliczyć młódki w gniazdach, to rzeczywiście może tam być za mało przestrzeni; tym bardziej, że w tym gołębniku nie ma najlepszych warunków dla dobrej wymiany powietrza. Wprawdzie suma powierzchni nawiewnych w gołębniku wydaje się być wystarczająca, to jednak ilość otworów wywiewnych – stanowczo za mała. Rolę powierzchni nawiewnych spełnia tu kilka otworów w dolnej partii ściany frontowej, a także osiatkowane powierzchnie okien. Zaś funkcja wywiewu może być realizowana przez nieliczne, osiatkowane otwory w górnej części ściany frontowej i niewielkie nieszczelności w strefie oparcia płyt falistych na ścianie. To jednak stanowczo za mało. Nie dość, że przestrzeń pomiędzy pokryciem z blachy i podsufitką jest bardzo niska, to jeszcze jest słabo „zwentylowana”. Warunkiem zapewnienia w tym gołębniku właściwej wymiany powietrza wydaje się być znaczne zwiększenie ilości otworów wywiewnych; przy czym należałoby je wykonać w ścianie przeciwległej do frontowej, a najlepiej w dachu. Tam umieszczone, byłyby najskuteczniejsze.
Kolejnym mankamentem tego gołębnika jest brak izolacji termicznej pod blachą pokrycia dachowego. Od słońca dach bardzo się nagrzewa; przy braku izolacji ciepło z dachu udziela się wnętrzu. Podsufitka z cienkiej płyty pilśniowej praktycznie nie stanowi żadnej izolacji. W rezultacie, w gołębniku w czasie upałów jest niemiłosiernie gorąco. Byłem tam z gospodarzem w lipcowe popołudnie pamiętnego lata roku 2006. Temperatura ponad 300C na zewnątrz była niczym wobec tego, co odczuwaliśmy w środku. Opuszczenie gołębnika sprawiło nam ulgę. Na szczęście w obydwu przedziałach o łącznej kubaturze 12 m3 przebywa latem tylko 16 wdowców. Jest więc luźno. U samicwdów niestety jest ciaśniej. Przedział, gdzie przebywa ich 16, ma kubaturę zaledwie 4 m3. Ale one nie lotują.
Gospodarz przyznaje, że nie są to dla gołębi optymalne warunki, zwłaszcza przy takiej pogodzie. W każdym razie z pewnością nie sprzyjają one formie lotowej. W innych porach roku jest nieźle, zimą i wiosną oraz w dni chłodne – jest całkiem dobrze. Gołębnik od dachu szybko się nagrzewa i jest zawsze suchy. Trudno jednak przesądzać o tym, że upał w gołębniku jest jedyną przyczyną gorszych w tym roku wyników lotowych.
A jak było przedtem? Jak wyglądał ten gołębnik w latach tych tak spektakularnych sukcesów? Gospodarz twierdzi, że dokładnie tak samo, że niczego od tego czasu nie zmieniał. Czy jednak wówczas były podobne warunki atmosferyczne, czy panowały równie dokuczliwe upały, trudno dziś po latach ustalić. Czy wobec tego jest to dobry gołębnik? Hodowca twierdzi, że nie jest zły, ale na pewno nie jest idealny. Przy niedostatecznej wentylacji i braku izolacji pod dachem, gołębie w trakcie upałów z pewnością nie czują się w nim dobrze. Dlaczego wobec tego hodowla „obniżyła swoje loty”? Jakkolwiek gołębie nadal są zadbane i zdrowe, dobrze karmione, a gołębniki czyste, bo codziennie sprzątane, to jednak gospodarz samokrytycznie wyznaje, że obecnie już „nie przykłada się” do gołębi tak, jak kiedyś. Nie koszuje ptaków na wszystkie loty, nie dopełnia serii. Do hodowli podchodzi „na luzie”, traktuje ją jak prawdziwe hobby, nie dąży do mistrzostwa za wszelką cenę. Czy może to być jeden z powodów przerwania pasma sukcesów? Może i tak, wszak mądrzy ludzie mawiają, że aby coś w życiu osiągnąć w jakiejkolwiek dziedzinie, trzeba przede wszystkim chcieć; i to mocno!!!
Ten przykład pokazuje wyraźnie, że:

* Małym stadem, w prostych warunkach, bez bogatego zaplecza też można osiągnąć sukces wielkiej miary, aczkolwiek obecne zasady współzawodnictwa u nas w Polsce temu nie sprzyjają, bo preferują hodowle masowe. Bo jeśli już jakaś mała hodowla zdoła osiągnąć wybitny wynik na szerszej arenie, to trudno go powtórzyć, a zwłaszcza „utrzymać się na fali” przez dłuższy okres czasu, przez kilka lat z rzędu.

* Jest wiele różnych czynników, które warunkują osiągnięcie sukcesu; przy czym wszystkie muszą być spełnione równocześnie. Część z nich jest ewidentna i znana, ale jest też sporo takich, które trudno odkryć i nawet zdefiniować.

* Tak, jak trudno jest spełnić wszystkie warunki i w efekcie osiągnąć mistrzostwo, tak też nie łatwiej jest dojść przyczyn, dla których czas powodzenia w lotach nagle się kończy.

Po tym, co napisałem, całkiem naturalne będzie pytanie Czytelnika: a o kogo tu chodzi? Kim jest ów hodowca? Niestety nie mogę tego zdradzić. Mój rozmówca prosił mnie o zachowanie anonimowości. Jest człowiekiem skromnym, unika rozgłosu. Chcę dotrzymać słowa i spełnić jego życzenie. Mogę jednak złożyć zapewnienie, że nie jest to hodowca fikcyjny, jego gołębnik nie jest rzeczywistością wirtualną, a przedstawione wyniki nie są zmyślone jedynie na potrzeby tej publikacji. Proszę mi wierzyć. Tego możecie być Państwo pewni. To jeden z moich przyjaciół!

Piotr Patas

Powrót



REJESTRACJA



| Zasady współpracy | Reklama | Regulamin | Kontakt |

Wszelkie prawa dotyczące kopiowania i rozprowadzania materiałów zawartych w serwisie DOBRYLOT.pl bez zgody właściciela ZABRONIONE
COPYRIGHT 2004-2012 © DobryLot.pl
Projekt i wykonanie: www.4PROJEKT.pl