LOGIN: HASLO:









Stanisław Górski - produkty i usługi dla branży gołębiarskiej
Koeficjenty czy punkty? - część 1

2006-04-11  Piotr Patas
................................................................................................................................

Miarą sukcesu gołębia pocztowego z lotu jest nie tylko zdobyty konkurs, ale również miejsce na liście konkursowej. Im gołąb wcześniej wrócił, im więcej za sobą zostawił konkurentów tym lepiej, tym sukces większy. Najbardziej oczywiście ceni się miejsca pierwsze. Sama pozycja na liście to jednak rzecz względna. Ważna jest także ilość konkurentów, a więc ilość gołębi uczestniczących w locie. Inną wagę ma bowiem np. pierwsze miejsce zdobyte w konkurencji 5000 startujących gołębi, a inną w konkurencji 500 ptaków. Ranga tych dwóch osiągnięć jest inna. Jak je zmierzyć, w jaki sposób wyważyć? Jednym ze sposobów jest idea tzw. koeficjentu; innymi słowy – współczynnika pozycji na liście konkursowej, który oprócz pozycji, jaką zajął w locie gołąb, uwzględnia liczebność konkurencji, czyli ilość gołębi uczestniczących w locie. Przypomnijmy, iż oblicza się go z zależności:


Powiększ


Koeficjent ma jednak swoje wady, z powodu których jest krytykowany. Najpoważniejsza to chyba ta, iż wynik lotowy gołębia ujęty koeficjentem nie jest obiektywny, ponieważ można nim manipulować. Gdy lot organizowany jest np. przez zespół lotowy kilku oddziałów, w zależności od potrzeby, istnieje pokusa liczenia koeficjentu bądź to z listy oddziałowej, bądź z listy zespołu lotowego. W obydwu przypadkach wynik będzie inny. Posłużmy się przykładem. Załóżmy, że oddział A koszował na lot 2000 gołębi, oddział B – 3000 gołębi. Ptak z oddziału A na liście oddziałowej został skonstatowany na 10. pozycji. Dało mu to koeficjent o wartości: 10 x 200 : 400 = 5,00. Gdzie: 10 – pozycja na liście, 400 – ilość konkursów przy ilości 2000 koszowanych gołębi, 200 – stały współczynnik. Na liście wspólnej zespołu lotowego (A+B) ten ptak może być na dalszej pozycji, np. na 15-tej, ale ze względu na liczniejszą konkurencję, ma lepszy (niższy koeficjent): 15 x 200 : 1000 = 3,00. Gdzie: 15 – pozycja na liście, 1000 – ilość konkursów przy ilości 5000 koszowanych gołębi, 200 – stały współczynnik.
Tej dwoistości nie powinno być. Wynik gołębia z lotu powinien być jeden, powinien być jednoznaczny i niezależny od sposobu liczenia. To bowiem stwarza możliwość kombinacji!!!! Co prawda były zalecenia, by jeszcze przed lotem zadeklarować, która lista ma być podstawą obliczeń, ale w praktyce wyglądało to różnie, zwłaszcza wtedy gdy wynik był na poziomie olimpijskim.
A oto kolejne implikacje z tym związane. W mianowniku zależności na obliczanie koeficjentu jest ilość startujących gołębi. Im ta ilość mniejsza, tym koeficjent jest oczywiście gorszy (większy). Myślę, że właśnie w związku z tym utarło się przekonanie, że w oddziałach mniej liczebnych, gdzie na loty koszuje się mniejsze ilości gołębi, mniejsze są szanse na dobry wynik w globalnym współzawodnictwie niż w oddziałach, gdzie koszuje się większe ilości gołębi. Aczkolwiek przeciwnicy tego poglądu są zdania, iż w oddziałach liczebniejszych trudniej jest z kolei z lotu na lot zdobywać czołowe lokaty, niż w oddziałach, gdzie koszuje się mniejsze ilości gołębi.
Jak jest prawda? Czy istotnie oddziały mniej liczebne we współzawodnictwie koeficjentowym są w gorszej sytuacji niż te, w których na loty koszuje się większe ilości gołębi? Od dawna zadawałem sobie to pytanie. Niedawno nadarzyła się ku temu okazja, by to sprawdzić. W ubiegłym sezonie dwa sąsiednie oddziały transportowały swoje młódki w jednej kabinie. Gołębie z obydwu oddziałów były wypuszczane z tych samych miejsc, o tym samym czasie. W programie było sześć lotów. Oprócz niezależnych list konkursowych dla każdego oddziału, z każdego lotu sporządzano również listy wspólne. Jak ją wykorzystałem? Z listy konkursowej oddziału A wynotowałem gołębie z kompletem 6 konkursów. Przy każdym zapisałem zdobyty koeficjent, a w ostatniej kolumnie – ich sumę ze wszystkich sześciu lotów (Tablica 1).


Powiększ



Z kolei te same ptaki odszukałem na liście wspólnej, sporządzonej dla obydwu oddziałów (A + B). I znów przy każdym zapisałem zdobyty z poszczególnych lotów koeficjent, a w ostatniej kolumnie – ich sumę ze wszystkich sześciu lotów. Byłem ciekaw porównania koeficjentów tych samych gołębi na obydwu listach. Wedle powszechnego przekonania, na liście wspólnej powinny być one niższe, korzystniejsze, ponieważ są tam liczone w oparciu o sumę gołębi koszowanych w obydwu oddziałach. W mianowniku każdego ilorazu jest przecież większa liczba. Tymczasem, tu niespodzianka. Prawie we wszystkich przypadkach (z wyjątkiem dwóch), koeficjenty najlepszych ptaków z oddziału A na wspólnej liście oddziałów (A+B) są wyższe, gorsze!!! Różnice wahają się w granicach od około 25 do 45%.
Z tej konstatacji wynikałoby, że łączenie się oddziałów w celu sporządzenia wspólnej listy konkursowej w nadziei uzyskiwania korzystniejszych koeficjentów jest bezcelowe. Innymi słowy, szanse bardziej liczebnych oddziałów na lepsze koeficjenty wcale nie są większe niż tych, gdzie koszuje się mniej gołębi. Czy aby na pewno? Czy tak jest zawsze? Co o tym zdecydowało? Oto kolejne pytania, które sobie postawiłem. A oto jak próbowałem sobie na nie odpowiedzieć. Całą procedurę powtórzyłem od nowa. Tym razem jednak odwróciłem porządek. Z listy konkursowej oddziału B wynotowałem gołębie z kompletem 6 konkursów. Podobnie jak poprzednio, przy każdym zapisałem zdobyty z poszczególnych lotów koeficjent, a w ostatniej kolumnie – ich sumę ze wszystkich sześciu lotów (Tablica 2). Z kolei te same ptaki odszukałem na liście wspólnej, sporządzonej dla obydwu oddziałów (A + B). I znów przy każdym zapisałem zdobyty z każdego lotu koeficjent, a w ostatniej kolumnie – ich sumę ze wszystkich sześciu lotów. Z napięciem oczekiwałem porównania koeficjentów tych samych gołębi na obydwu listach. Jak będzie tym razem? Czy tak, jak poprzednio? Czy na wspólnej liście najlepsze ptaki z oddziału B będą również miały gorsze (wyższe) koeficjenty? I tu kolejna niespodzianka. Wynik odwrotny. Wszystkie ptaki z oddziału B (znów z wyjątkiem dwóch), na wspólnej liście, w bardziej licznej konkurencji mają niższe koeficjenty niż na liście swego oddziału! Różnice w wartościach sięgają 50 %. Dlaczego? – pytam. Ptaki z oddziału A na wspólnej liście mają gorsze koeficjenty, natomiast gołębie z oddziału B na wspólnej liście mają koeficjenty lepsze.

Powiększ



Analiza list wskazuje, iż powodów jest kilka. Jednym z nich jest różnica poziomu hodowlano-lotowego w obydwu oddziałach. Ale który oddział jest silniejszy, a który słabszy? Zacznijmy od porównania czasu konkursowego w obydwu oddziałach. W oddziale B, tym mniej liczebnym, czas konkursowy w każdym locie trwał krócej. Odpowiednie wartości w kolejnych lotach wynoszą: w oddziale B – 37 minut, w oddziale A – 53 minuty, w oddziale B – 29 minut, w oddziale A – 49 minut, itd.: 33 do 48, 29 do 42, 42 do 61. Tak więc ostatnie ptaki na liście konkursowej w oddziale B mają zawsze wyższe prędkości niż ptaki na liście oddziału A. W konsekwencji, na wspólnej liście konkursowej (A+B) sprawność lotowa (procent wykorzystania konkursów) oddziału B z każdego lotu jest wyższa niż oddziału A. W oddziale B waha się ona w poszczególnych lotach w granicach od 21,85 do 26,66%, podczas gdy w oddziale A jest znacznie niższa i waha się w granicach od 16,73 do 18,91%. Ponadto zauważyłem, że na sześć przeprowadzonych lotów, pięć wygrały gołębie hodowców z mniej liczebnego oddziału B. Jest jeszcze jeden wskaźnik wart porównania. W oddziale A aż 29% hodowców rozpoczynających loty nie zdobyło ani jednego konkursu. W oddziale B jest ich nieco mniej, bo 21%. Najprawdopodobniej większość z nich wypełnia listy startowe, lecz nie konstatuje przylotów gołębi. Ptaki te zwiększają jednak pulę konkursową. Praktyka ta, stosowana zwłaszcza w lotach gołębi młodych, niestety wypacza obraz współzawodnictwa, obniżając poziom konkurencji lotowej w oddziale. To jeden z czynników, który utrudnia porównywanie wyników między oddziałami. Nawiasem mówiąc jest to jedna ze spraw, które wymagają regulacji. O czym świadczą te porównania? Wskazują one jak najwyraźniej na to, iż oddział B jest silniejszy w porównaniu z oddziałem A; i to jest jedna z przyczyn, dla których hodowcy z tego oddziału wyraźnie zyskują na koeficjentach na wspólnej liście, natomiast hodowcy z oddziału A na tej fuzji ewidentnie tracą.
Ale to nie jedyna przyczyna tych rozbieżności. Drugą są proporcje ilościowe koszowanych gołębi w obydwu oddziałach. Okazuje się, że koeficjent na wspólnej liście konkursowej (A+B) zależy od pozycji na liście oddziałowej, ale także od stosunku koszowanych gołębi w obydwu oddziałach. Najprościej można powiedzieć tak. Koeficjenty gołębi na liście B, ze względu na mniejsze ilości gołębi są stosunkowo wysokie (złe) i dlatego łatwo je poprawić we wspólnym rachunku z liczebniejszym oddziałem A. Z kolei, w oddziale A, ze względu na większe ilości koszowanych gołębi, koeficenty są stosunkowo niskie (dobre) i dlatego łatwo je popsuć we wspólnym rachunku z mniej liczebnym oddziałem B. Taka jest kwintesencja tych rozważań.
Czy więc warto zabiegać o łączenie oddziałów w większe zespoły lotowe, sporządzanie wspólnych list konkursowych w nadziei uzyskania korzystniejszych koeficjentów, z którymi można by konkurować na szerszej arenie. Czy rzeczywiście większe ilości koszowanych gołębi przy współzawodnictwie koeficjentowym dają szanse na lepszy wynik? Jak jest naprawdę? Otóż, i tak i nie! Z przeprowadzonej analizy na konkretnych przykładach z praktyki lotowej wynika, że sporządzanie wspólnej listy konkursowej jest ewidentnie korzystne dla oddziału silniejszego i mniej liczebnego łączącego się z oddziałem słabszym, gdzie koszuje się większe ilości gołębi. Koeficjenty ptaków z mniejszego oddziału na wspólnej liście są niższe (lepsze) niż na liście oddziałowej. Natomiast oddział liczebniejszy i słabszy na tej fuzji traci. Jemu nie warto się łączyć z oddziałem mniejszym, silniejszym. Ale zauważmy, że liczebniejszy oddział A, traktowany niezależnie, jest również oddziałem mniej liczebnym w stosunku zespołu obydwu oddziałów (A+B), a mimo to dla niego efekty połączenia są odwrotne. Koeficjenty jego ptaków na wspólnej liście konkursowej, w liczniejszej konkurencji są gorsze (wyższe) niż na własnej liście oddziałowej. Raz tak, drugim razem inaczej. Abstrahuję tu od innych czynników, które też mogą mieć na to wpływ, takich jak np. specyficzne warunki topograficzne preferujące, bądź krzywdzące jeden z oddziałów. Zakładam, że porównywane oddziały ze względu na położenie mają równe szanse. Natomiast warto i dobrze jest łączyć się oddziałom o zbliżonej sile i liczebności. Wówczas wszyscy zyskują, ponieważ ze względu na dwukrotnie większe ilości koszowanych gołębi, maleją koeficjenty wszystkich ptaków, a najbardziej tych czołowych. Wówczas nikt nie traci i nikt nie zyskuje, a obydwa oddziały zwiększają jedynie swoje szanse na pokazanie się na szerszej arenie. Tak więc ocena oparta o koeficjenty byłaby tylko wówczas obiektywna, gdyby wszystkie zespoły lotowe miały zbliżoną siłę i tą samą liczebność. To jednak jest praktycznie nie do osiągnięcia. W każdym innym przypadku, a więc praktycznie zawsze, koeficjent nie daje prawdziwego obrazu ani wyczynu gołębia, ani globalnego osiągnięcia hodowcy. Jest miernikiem złudnym, nieobiektywnym.
Absurdalność oceny opartej o koeficjenty widać jeszcze wyraźniej w innym porównaniu. Zestawiłem obok siebie wyniki dwóch gołębi; jednego oddziału A, drugiego z oddziału B. Z lotu nr 6 na swoich listach oddziałowych mają te same prędkości – 988,90 m/minutę. Ptak z oddziału A jest na liście A na pozycji 125. Ptak z oddziału B jest na liście B na pozycji 150. Logika wskazuje, iż ponieważ mają te same prędkości, powinny za swój wyczyn być identycznie premiowane. Tymczasem tak nie jest. Na swoich listach mają całkiem inne koeficjenty. Ptak z oddziału A ma na swojej liście koeficjent 65,14; natomiast ptak z oddziału B za wyczyn tej samej miary osiągnął znacznie mniej. Jego koeficjent jest gorszy, bo wynosi aż 158,06. Zwróćmy uwagę na skalę rozbieżności. 65,14 w stosunku do 158,06!!! Jest ogromna. Na wspólnej liście obydwa ptaki mają wprawdzie koeficjenty identyczne – 95,54, ale zauważmy, że gdyby we współzawodnictwie uczestniczył jeszcze jakiś trzeci oddział, na tej trzeciej liście koeficjenty byłyby jeszcze inne. Myślę, że nie trzeba pytać oto, czy to jest sprawiedliwe i obiektywne? Odpowiedź jest jednoznaczna.
Na marginesie tego porównania łatwo zauważyć, że hodowcy z oddziału B, przy tak małej ilości koszowanych gołębi, mają nikłe szanse zaistnieć na szerszej arenie. Z kolei, jeśli jakiś liczniejszy oddział zgodzi się lotować z nimi na wspólną listę, to na tym straci. Pokazuje to ewidentnie spadek koeficjentów gołębi z oddziału A na liście sporządzanej wspólnie z oddziałem B, a decyduje o tym zarówno różnica klasy obydwu oddziałów, jak i proporcje ilościowe koszowanych w obydwu oddziałach gołębi. Jak więc postąpić? To kolejny dylemat, a zarazem argument deprecjonujący koeficjenty.
Jak złudny i niemiarodajny jest koeficjent pokazuje jeszcze inny przykład. Tak się złożyło, iż właśnie w oddziale A, jeden z hodowców został mistrzem okręgu w lotach gołębi młodych. W oparciu o listy oddziałowe, pięć jego młódków uzyskało imponującą sumę koeficjentów. Zadałem sobie trud i przeliczyłem tą sumę powtórnie, tym razem z listy wspólnej obydwu oddziałów (A+B). Wynik był aż o około 50% gorszy. Nie mam bynajmniej zamiaru deprecjonować sukcesu tego hodowcy, bo został on osiągnięty zgodnie z zasadami ustalonymi wcześniej, ale zapytam, jaki jest prawdziwy wynik tego zespołu młódków? Ten pierwszy, czy ten drugi? Jedno jest pewne. Gdyby hodowcy obydwu oddziałów tworzyli organizacyjnie jeden zespół, hodowca ów nie zdobyłby tego tytułu. Mistrzem byłby zupełnie ktoś inny – hodowca dziś anonimowy. Nie można wykluczyć, że może nawet któryś z konkurentów z oddziału B.
Jak więc w tym świetle patrzyć na nasze współzawodnictwa oparte w większości na koeficjentach? Wnioski są niestety smutne. Wprowadzanie wyniku z oddziału, na wspólną, szerszą płaszczyznę, okręgu, rejonu, czy ogólnopolską jest delikatnie mówiąc nieporozumieniem. Jak pokazują powyższe analizy, przeprowadzone w oparciu o rzeczywiste listy konkursowe, ten sam wynik osiągnięty w dwóch oddziałach znaczy zupełnie coś innego. Za wyczyn tej samej miary, ptaki w dwóch oddziałach premiowane są zasadniczo inaczej. Przypomnijmy podany wcześniej przykład. Mimo iż dwa porównywane gołębie w obydwu oddziałach wróciły z tego samego lotu z identyczną prędkością, otrzymały zasadniczo różniące się koeficjenty. 65,14 w stosunku do 158,06!!! Wyniki między oddziałami przy współzawodnictwie koeficjentowym są więc nieporównywalne. Nieporównywalne są zarówno osiągnięcia indywidualnych gołębi, jak i osiągnięcia zespołów lotników z poszczególnych hodowli.
Osiągnięcia indywidualne gołębi, jak i globalne wyniki zespołów lotowych poszczególnych hodowców można uznać za obiektywne i porównywalne między sobą, ale jedynie w obrębie jednostki lotującej „na tzw. wspólną listę”. W oparciu o listę oddziałową można więc wyłonić najlepszego ptaka, przyznając mu tytuł asa lotowego w tej czy w innej kategorii. Można też z pełnym przekonaniem nagrodzić tytułem mistrza najlepszego hodowcę, który w przekroju kilku czy kilkunastu lotów osiągnął najlepszy wynik. Ale niestety dotyczy to tylko oddziału, a ściśle rzecz biorąc jednostki lotującej „na tzw. wspólną listę”.
W oparciu o te nieporównywalne sumy koeficjentów mianujemy i nagradzamy mistrzów. I tu znów nie mam bynajmniej zamiaru deprecjonować rangi ich sukcesu, przede wszystkim dlatego, że odnieśli je w uczciwej rywalizacji opartej na z góry ustalonych regułach; a że do tych zasad mamy zastrzeżenia, to rzecz zupełnie inna. Wolno mi jednak postawić problem. Czy w tej sytuacji gratulujemy rzeczywiście najlepszym?
Niestety, całkiem podobnie można by spojrzeć na wyniki z olimpiad. Czy rzeczywiście medale otrzymują najlepsze ptaki, czy raczej te, którym „zręcznie policzono” koeficjenty? I jakże w tej sytuacji dziwić się sceptykom, którzy do olimpiad nie przywiązują żadnej wagi, nie wysyłają na nie swoich gołębi i wręcz twierdzą, iż sukcesy odnoszone na nich są jedynie papierowe?
Na zakończenie raz jeszcze postawię pytanie. Czy w tej sytuacji miara wyczynu gołębia, a przez to również osiągnięć hodowcy, jaką jest koeficjent jest do utrzymania? Myślę, że nie. Koeficjent, jako wyznacznik pozycji na liście konkursowej, a tym samym miernik wyczynu sportowego gołębia, nie wytrzymuje krytyki. Można nim manipulować, a przypadku konkretnego gołębia zależy przede wszystkim od sposobu liczenia. Raz może być mniejszy, innym razem większy, a tak nie powinno być. Trzeba więc szukać nam innego miernika.
W drugiej części artykułu zajmiemy się współzawodnictwem opartym o punkty. Zastanowimy się nad tym, czy aby nie jest ono lepsze od koeficjentowego.
Piotr Patas

Powrót



REJESTRACJA



| Zasady współpracy | Reklama | Regulamin | Kontakt |

Wszelkie prawa dotyczące kopiowania i rozprowadzania materiałów zawartych w serwisie DOBRYLOT.pl bez zgody właściciela ZABRONIONE
COPYRIGHT 2004-2012 © DobryLot.pl
Projekt i wykonanie: www.4PROJEKT.pl