LOGIN: HASLO:









Stanisław Górski - produkty i usługi dla branży gołębiarskiej
Jak wyhodować dobre gołębie ?

2006-10-20  Ad Schaerlaeckens
................................................................................................................................
Z wydawcą tego artykułu dyskutowałem zawartość czasopism poświęconych gołębiom. Dużo w nich wcześniej pisałem, dlatego mogę zapewnić, że nie jest łatwo zainteresować zagranicznych czytelników z odległych czasami krajów. W moim kraju nie stanowi to problemu, ponieważ wiem, czego oczekują ode mnie czytelnicy, znam zagadnienia, o których najbardziej lubią czytać. Pisanie artykułu dla hodowcy z kraju, który leży na drugiej stronie kuli ziemskiej, gdzie sport różni się tak bardzo, to zupełnie inna historia. Poprosiłem o pomoc mojego przyjaciela, Dawida; „powiedz mi, co pragną przeczytać ludzie z Dalekiego Wschodu? Gdybym wiedział, byłoby mi znacznie łatwiej to napisać”. Jego reakcja była natychmiastowa „Możesz napisać, jak wyhodować dobre gołębie”! Otworzyłem szeroko usta ze zdziwienia. Przez chwilę myślałem „co za głupie pytanie”, jednak trwało to tylko przez chwilę. Kiedy byłem studentem, mój nauczyciel zwykł mawiać do mnie „nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi”.
„Jak wyhodować dobre gołębie?” Im więcej myślałem o tym pytaniu, tym nabierało ono większego sensu. Udowodniło to, że Dawid uświadomił mi jakie to jest ważne. Wielu hodowców (pomijając mistrzów) poszukują sukcesów tam, gdzie nie powinni poszukiwać. Wierzą oni bezgranicznie medycynie, sekretom „magicznej butelki”. I myśle, że jest tak samo wszędzie na świecie, włączając mój kraj. Podczas gdy wielu z moich kolegów w branży poszukiwało lepszych leków, lepszych witamin, lepszych lekarzy weterynarii, ja zawsze byłem za lepszymi gołębiami. Oczywiste jest to, że potrzeba szczęścia, zarówno teraz jak i w przyszłości. Jak ważne w tym sporcie jest szczęście nie trzeba przypominać; często jedni ludzie potrafią wyhodować dobre gołębie raz za razem, podczas gdy inni nie potrafią wyhodować ani jednego wartościowego gołębia w czasie całego życia.

SZCZĘŚCIE:
To, że dobre szczęście jest niezbędnym czynnikiem w naszym sporcie chciałbym pokazać na przykładzie czegoś, co się ostatnio wydarzyło. Co Verbree, jedni z najlepszych hodowców w Europie, przybyli do mojej posiadłości z zamiarem kupna dwóch wnuków mojej samicy „Sissi”. Była to legendarna samica rozpłodowa, nieprawdaż? Jeden z nich powiedział „może najlepsza w historii”. Pomyślałem, że to nieco wyolbrzymiona i zbyt schlebiająca opinia. „Tak, była dobra”, zgodziłem się, „ale Ty ciągle potrzebujesz mnóstwo szczęścia”. Wielu jej potomków, faktycznie było sensacyjnymi zwycięzcami lotów, ale z pewnością nie wszyscy. Z gołębiami, które zamierzasz kupić masz dobrą szansę osiągnąć sukcesy, ale nic więcej poza tym. Nie mogę zagwarantować, że te ptaki są równie dobre jak Sissi. Jeśli miałbym taką pewność, na pewno ich bym Tobie nie sprzedał. To proste. „Komu Ty to mówisz” zareagował Mr Verbree i dodał: „wiesz, że posiadam najlepszego ptaka „All Round” Holandii na Olimpiadę w Południowej Afryce (Kapsztad)”? Oczywiście, że wiem. Mr Verbree: „w roku, w którym wyhodowałem tego asa, wyhodowałem jednocześnie 5 innych gołębi po tych samych rodzicach. Wszystkie one były dobre, powiedziałbym wspaniałe. Możesz sobie wyobrazić, że w następnym roku połączyłem rodziców tego asa ponownie razem i wyhodowałem po nich 10 sztuk potomstwa, mając ogromne oczekiwania. Wiesz jakie były wyniki? Ani jeden z tych 10 gołębi nie był dobrym lotnikiem! Dla kontrastu, były one 10 kawałkami gówna. Potrafisz sobie to wyobrazić?” Potrafię. Takie sytuacje jak ta zdarzają się znacznie częściej. Ale Mr Verbree powiedział bardziej interesującą rzecz: “kupiec z Ameryki zapłacił za mojego Olimpijczyka zwariowaną cenę. Powiedzieć Ci prawdę? Pomimo jego sensacyjnych wyników, ptak ten nigdy nie wydał dobrego potomstwa. Uczciwie mówiąc, był to powód dla którego został sprzedany. Jednakże jeden z jego braci, ptak, który nie był dobrym lotnikiem, jest jednym z moich najlepszych gołębi rozpłodowych. Myślę więc, że trafiłem w sedno sprawy: sprzedaj lotnika, który był kiepskim gołębiem rozpłodowym, ale utrzymuj jego brata, który był dobrym rozpłodowcem”

ZŁOTA PARA:
Znam kilku japońskich hodowców, który znają tylko dwa słowa w języku angielskim. Nie można ich za to potępiać, mogą mieć oni bowiem inne cenne zalety niż mówienie po angielsku. Te dwa słowa to: „Złota Para”. Tylko, czy są pary, które dają tylko super gołębie? Mogą one istnieć tylko w umysłach mało realistycznie myślących marzycieli. Jak myślisz, dlaczego mistrzowie w Europie hodują aktualnie znacznie więcej potomstwa, w porównaniu do tego, ile hodowali w przeszłości? Ponieważ zrozumieli oni, jak wiele szczęścia potrzebują, aby wyhodować asa lotowego. Ale jak powiedziałem, nie wszystko to szczęście. Aby to pokazać, opowiem historię pewnego belgijskiego mistrza. Zwykle wymieniam nazwiska dla uwiarygodnienia swoich artykułów, jednak w tym przypadku tego nie uczynię, ponieważ mogłoby to zaszkodzić jego reputacji. A Pan nie stworzył ludzi do tego, aby ranili innych.

PRZYKŁAD:
Wszyscy poważnie myślący hodowcy od czasu do czasu pragną udoskonalić swoją hodowlę poprzez wprowadzenie do niej innych ptaków, krzyżując je ze swoimi. Aby zoptymalizować szanse na pomyślne krzyżowanie, jest bardzo ważne, aby mieć świadomość wad i uchybień swoich własnych gołębi. Był pewien belgijski hodowca, mistrz na krótkich dystansach, jak wielu innych, zatroskanych myślami podobnymi do tych: - Dlaczego moje wyniki nie są dobre, od kiedy wprowadziłem ptaki na dłuższe dystanse? – Czy jest to przyczyna wad fizycznych i jakich? – Czy istnieje możliwość znalezienia rozwiązania, dla przykładu udanego krzyżowania?
Choć nie potrafię zobaczyć, który gołąb jest dobry (nikt nie potrafi), wydaje mi się, że potrafię wskazać gołębia kiepskiego albo jakie ma on wady. Widziałem jego ptaki. Fantastyczne ukształtowane i dobrze umięśnione, ale ku mojemu zaskoczeniu ta sama rzecz była wadliwa u nich wszystkich: ostatnie lotki skrzydła nie posiadały sprężystości, nie były elastyczne! Nie potrafił tego zrozumieć, więc wskazałem na dwa gołębie, które miały uszkodzone ostatnie pióra. Wzruszył ramionami, jak gdyby chciał powiedzieć: „i co z tego? To jest wypadek, który mógł się przytrafić każdemu z moich gołębi”. „Mógł”, powiedziałem, „ale nie tak łatwo u dobrych gołębi”. Musisz być zdolnym do wygięcia ostatnich piór pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym bez złamania ich. Oznacza to elastyczność, która jest absolutnie konieczna dla ptaków, które są wysyłane na dłuższe loty. Musisz zwrócić uwagę na skrzydło ptaka po tym, jak wraca do gołębnika po wielogodzinnym locie, najlepiej w trudnych warunkach. Możesz zobaczyć wtedy jaśniejszy łuk w ostatnich piórach. Ale co będzie w sytuacji, gdy są one zbyt sztywne i nie potrafią się wyginać? Gołębie są wtedy upośledzone, ich lot będzie trudniejszy ze względu na sztywne lotki, ptak będzie się męczył dużo wcześniej, niż ten z giętkimi i elastycznymi piórami w skrzydle. Belgijski mistrz przyjął to do wiadomości i to co następnie uczynił, to wprowadził ptaki wyposażone w giętkie i elastyczne pióra, skrzyżował je ze swoimi ptakami, a dwa lata później otrzymał gołębie, które mógł bez obaw wysyłać również na dłuższe loty. Nie trzeba zatem więcej powtarzać, jak ważne jest to, aby uświadomić sobie wady swoich gołębi, i tylko wtedy można coś skutecznie zrobić w kierunku poprawienia ich jakości. Często popełnianym błędem jest wprowadzanie gołębi, które posiadają takie same wady jak ich własne. Takie postępowanie prowadzi nieuchronnie do wyniszczenia hodowli.

WIĘKSZOŚĆ ASÓW TO KRZYŻÓWKI:
Wielu hodowców ze Wschodu i Ameryki ma upodobanie do rodzin, a więc inbredów. Takie podejście nie jest błędne, jeśli takie ptaki przeznaczamy do hodowli, a nie do lotów. Prawie wszystkie asy lotowe w Holandii i Belgii są wynikiem krzyżowania. W latach osiemdziesiątych posiadałem mojego „Good Yearling” i ptaki z nim spokrewnione. Pragnąłem utrzymywać tę linię w czystości; potrafię również wyhodować dobre gołębie teraz i w przyszłości, ale ku mojemu zaskoczeniu niektórzy hodowcy, którzy kupili gołębie z mojej linii „Good Yearling” wyhodowali lepsze gołębie, niż mogłem to sobie wyobrazić. I dostali oni moje ptaki. Po pewnym czasie uświadomiłem sobie dlaczego. Krzyżowali oni moje zinbredowane ptaki ze swoimi. Zrobiłem również tak samo: przestałem zwracać uwagę na to, aby posiadać rodzinę i skrzyżowałem moje inbredy. Jednym z nich była moja „Sistes Good Yearling”. W przeciwieństwie do swojego brata była ona kiepskim lotnikiem. I równie kiepska w rozpłodzie, przynajmniej do czasu, jak się później okazało. Kiedy dałem jej partnera, który pochodził z zupełnie innej linii, pierwszy potomek z tego nowego połączenia wygrał 1 nagrodę z lotu narodowego Orlean (1985). Niestety, była już bardzo stara, kiedy uświadomiłem sobie jej prawdziwą wartość rozpłodową. Takie rzeczy trafiają się często wielu ludziom. Kiedy odkryją oni, że posiadają naprawdę dobrego ptaka, jeden z jego rodziców nie żyje, został sprzedany albo jest za stary.

BŁĄD:
Kiedy ludzie zamierzają kupić gołębie, często powtarza się ta sama historia. Pragną oni kupić, powiedzmy sześć gołębi, i chcą, aby były to trzy samce i trzy samice. Tą drogą tworzą 3 pary rozpłodowe.. Chcę pouczyć, że nie jest to dobra metoda postępowania. Jeśli ja wprowadzam (kupuję) gołębie, zamierzam kojarzyć je z najlepszymi jakie posiadam, a więc z ptakami, które uprzednio udowodniły, że mają wysoki potencjał do wydania dobrego potomstwa. Jest to znacznie szybsza i bardziej bezpośrednia droga uzyskania szczęśliwego kojarzenia niż parowanie wprowadzanych gołębi między sobą. Jeśli łączy się dwa gołębie wprowadzane do stada między sobą, łączymy niepewność z niepewnością. Jeśli łączymy wprowadzanego ptaka z jednym ze swoich wypróbowanych rozpłodowców, niepewność pozostaje tylko po stronie gołębia wprowadzanego.

WYGLĄD:
Jak powinnny wyglądać ptaki? Na pierwszym miejscu powinny posiadać one miękkie i elastyczne (jedwabiste) upierzenie. Nie powinny być zbyt duże. Należy wystrzegać się dużych gołębi. Nowoczesne lotniki są mniejszego typu, niż kilka dziesięcioleci temu. Powinny charakteryzować się dobrym zbalansowaniem, „dobrze leżeć w ręce”, jak mówi to wielu hodowców, trzymane muszą przechylać się nieznacznie do przodu. Duże znaczenie ma również mocny kościec. Można to ocenić poprzez przyłożenie pewnego nacisku na mostek. Jeśli ptak wydaje odgłosy przypominające chrapanie, nie jest to dobra wskazówka. Sprawdzenie tych cech jest absolutnie konieczne. Ale w tym miejscu pojawia się kłopot: fakt posiadania wymienionych powyżej zalet nie sprawia, że mamy dobre gołębie. Nawet kiepskie ptaki mają miękkie upierzenie, dobre zbalansowanie, mocny szkielet. Jednakże, jeśli ptaki nie posiadają tych cech, są one na pewno gołębiami kiepskimi. Pewien filozof powiedział kiedyś: „wszystkie krowy są zwierzętami, ale nie wszystkie zwierzęta są krowami”.

WIĘCEJ PRZYKŁADÓW:
Większość mistrzów sportu gołębiarskiego posiada w gołębnikach dwie, trzy albo cztery dobre linie hodowlane. Ich asy są najczęściej wynikiem krzyżowania tych linii między sobą. Ponieważ są oni mistrzami, nie wprowadzają albo nie kupują wiele ptaków, a jeśli już to sporadycznie i nie więcej jak jeden lub dwa nowe gołębie na rok. W większości nie płacą oni za nowe nabytki, pozyskują je najczęściej na wymianę. Przypomnę tutaj Houben'a i Verbruggen'a. Wymienili się oni tylko po jednym ptaku, skrzyżowali nabytego ze swoimi, a wynikiem tego była prawdziwa eksplozja i pojawienie się wielu wspaniałych lotników w obu gołębnikach tych hodowców. To samo wydarzyło się pomiędzy Engelsami i van Hove Uytterhoeven'em. Obie strony przekazały sobie dobre gołębie, i w obydwu gołębnikach wyhodowano z połączeń w krzyżówce potomstwo, które okazało się lepsze niż ich własne gołębie.

RÓWNIEŻ DOBRZE:
Dlaczego większość mistrzów w Holandii i Belgii zmienia pary rozpłodowe każdego roku. Niektórzy (czynili tak słynni bracia Janssen) nawet w czasie roku. Z jakichś tajemniczych powodów, jakość potomstwa po dobrych parach obniża się, kiedy taka para pozostaje razem przez dłuższy okres czasu. Osobiście również daję moim najlepszym samcom rozpłodowym dwie lub trzy samice każdego roku. Uzasadnione jest, aby tylko wtedy łączyć gołębie w pary, kiedy są one w najlepszej z możliwych kondycji. Hodowcy bardzo często są zdumieni, dlaczego jednego roku udaje im się wyhodować kilka dobrych gołębi, a czasami są lata, w których nie potrafią się oni dochować się ani jednego wartościowego lotnika. Wytłumaczeniem tego faktu jest prawdopodobnie kondycja rodziców. Różne badania i obserwacje wykazały, że wiele dobrych gołębi wyhodowano z połączenia roczniaków. Nie oznacza to oczywiście, że dorosłe gołębie nie wydadzą równie dobrego potomstwa. Problem z dorosłymi gołębiami dotyczy lichej jakości produkowanego przez nie mleczka wola. Pewnego roku i ja popełniłem istotny błąd pozwalając starszemu samcowi wykarmić jego własne potomstwo. Niektóre z nich nie wyrosły na piękne okazy i była to tylko i wyłącznie moja wina. To, co powinienem zrobić w takiej sytuacji, to podłożyć jego jajka pod inne (młodsze) ptaki, tak, aby mogły one wykarmić potomstwo po wykluciu się z jaj.
Popełnanie błędów nie jest niczym wstydliwym. Problem pojawia się, jeśli nie jesteśmy ich świadomi, i z tej prostej przyczyny nie możemy poprawiać swojego postępowania i eliminować ich. Tym, co odróżnia przegranych od zwycięzców jest to, że Ci ostatni wiedzą jakie błędy popełnili i wyciągają z tego naukę na przyszłość. Jeśli nie poznasz swoich własnych niedociągnięć i nie uświadomisz sobie popełnianych błędów, nie będziesz mógł zrobić ani jednego kroku naprzód.


Tłumaczenie: Andrzej Dybus

................................................................................................................................
Polecamy produkty firmy Dolfos s.c.:


Powrót



REJESTRACJA



| Zasady współpracy | Reklama | Regulamin | Kontakt |

Wszelkie prawa dotyczące kopiowania i rozprowadzania materiałów zawartych w serwisie DOBRYLOT.pl bez zgody właściciela ZABRONIONE
COPYRIGHT 2004-2012 © DobryLot.pl
Projekt i wykonanie: www.4PROJEKT.pl