LOGIN: HASLO:








Stanisław Górski - produkty i usługi dla branży gołębiarskiej
Holendrzy Belgowie oraz inni 2/2

2004-10-06  Marek Trzaska
................................................................................................................................
Część 2

“Rasy, nazwiska, oczy”
Gdy ktoś w Holandii czy Belgii lotuje z lepszymi wynikami niż reszta, to pierwsze z pytań na jakie musi odpowiedzieć zagranicznym chętnym jest; Jaką rasę gołębi Pan posiada?, Jaka rasa?? Mistrzowie Belgii oraz Holandii nawet często niezbyt wiedzą, co mają na takie pytanie odpowiedzieć. Co ten facet chce? Chce rasy? Czy chce dobre gołębie? Zastanawiają się. To nie jest dziwne, ponieważ większość super ptaków w Europie to produkt powstały w wyniku krzyżówek. Ponadto warto sobie postawić dodatkowe pytanie – Czy istnieją jeszcze czyste rasy?? W mojej ocenie już nie!!



HOFKENS

Weźmy wspomnianego ostatni Pana Hofkensa, oraz linię nazwana jego nazwiskiem. Hofkens to wielkie nazwisko, zwłaszcza w Ameryce. Był rzeźnikiem , a mieszkał niedaleko mnie. On był człowiekiem starej generacji, ale byliśmy zaprzyjaźnieni. Dlatego dwókrotnie prosił mnie o zorganizowanie dla niego aukcji, oczywiście to było podczas , gdy jeszcze żył. I ponieważ wiele angażowałem się w takie aukcje, jestem całkiem dobrze poinformowany na temat jego gołębi. Więc Pan Gust Hofkens sam nigdy nie wierzył w żadne linie, nawet nigdy nie marzył by taką stworzyć!! Póżniej , po śmierci Hofkensa, inni hodowcy chcieli ukazać jego wyniki, nazywając gołębie „linia Hofkens”. Sam Hofkens, gdyby mógł to przeczytać po śmierci z pewnością przewrócił by się w grobie. W Ameryce, i nie tylko istnieje mania posiadania linii Hofkens w czystości, czego sam Hofkens nigdy nie czynił. Zawsze poszukiwał lepszych gołębi. Kupował gołębie , gdzie tylko dobre się pojawiły , z preferencja do zakupu z własnego terenu. Ponieważ gołębie, które go najbardziej interesowały , to takie które biły jego gołębie podczas tych samych lotów. Gdy Hofkens zmarł, jego gołębie całkowicie zostały zlicytowane. A jak popularne były potwierdza to fakt, iż na kilka dni przed aukcja dokonano kradzieży partii gołębi, które były pilnowane przez policje dzień i noc. Wciąż mam listę gołębi licytowanych. Lista ta pokazuje, ze 1/3 gołębi była zakupiona, gołębie, które nabył od innych hodowców, a obrączki na nich z pewnością nie pochodziły od Hofkensa. Nastęna 1/3 to gołębie, które rozchodował z gołębi bezpośrednio zakupionych. A gołębie, które miały rodziców i dziadków wyhodowanych przez Hofkensa niemal nie było , trudno to o takie. Hodowcy, którzy zakupili te gołębie na tej aukcji przypisywali sobie, iż posiadają „linię Hofkens” pomimo, iżgołębie zakupione nie były wyhodowane przez Hofkensa, czy nawet były wyhodowane bezpośrednio po zakupionych gołębiach.


Inne przykłady


Podam Państwu następny przykłąd: Jan Aarden, sławne nazwisko na całym świecie na długich dystansach. Teraz, dekady po jego śmierci wielu hodowców w Holandii przypisuje sobie iż posiada czystą rasę Jan Aarden. Wielu z nich wie o co chodzi, ale nazwisko się sprzedaje!! I jaka jest znów prawda?? Taka jak z Hofkensem!! Jan Aarden zawsze szukał nowych super gołębi, zawsze wszędzie kupował wybijające się ptaki, nawet można dodać, iż sam Aarden podczas swojego życia nie lotował tak doskonale, jak późniejsi hodowcy, opierający swoje hodowle na potomkach jego gołębi. Ale........ to nie była żadna linia!! To co robił, to była mikstura. Jak wcześniej wspomniałem , tylko Amerykanie potrafią być tak naiwni, oferujac czyste linie: Bekaert, Wegge,Verheye, Hansenne, Bricoux, Huyskens van Riel ect. Ect. To są nazwiska, zupełnie nieznane młodym generacjom w Europie np.: Wegge, czy Huyskens van Riel.
Wegge czy Huyskens van Riel były zlicytowane w 1903! Ponownie ta sama historia. To było prowadzone niemal wszystko w krzyżówce. A teraz, niemal wiek później niektórzy Amerykanie szczycą się posiadaniem czystych przedstawicieli tych ras. Czy to nie jest idiotyczne?? Huyskens van Riels oczywiście w czystości są hodowane również w innych krajachJ. Nawet Geroges, syn Jefa van Riel przyznał, że w jego obecnych gołębiach niema wiele krwi z gołębi ojca. I jeśli w świecie mogła by być jakaś osoba posiadająca w czystości rasę Huyskens van Riel to był by właśnie on. Ale on po prostu jest uczciwym człowiekiem, i nie chce nadużywać dobrego imienia ojca. Warto tu dodać, iż w końcu lat 40, początku lat 50 Jef van Riel zakupił jajka z całego lęgu od Jos van den Bosch, a po skrzyżowaniu tych gołębi ze swoimi nastąpiła eksplozja super-ptaków oraz wyników.

CDN.
Tłumaczenie:Marek Trzaska

Powrót



REJESTRACJA



| Zasady współpracy | Reklama | Regulamin | Kontakt |

Wszelkie prawa dotyczące kopiowania i rozprowadzania materiałów zawartych w serwisie DOBRYLOT.pl bez zgody właściciela ZABRONIONE
COPYRIGHT 2004-2012 © DobryLot.pl
Projekt i wykonanie: www.4PROJEKT.pl