LOGIN: HASLO:








Stanisław Górski - produkty i usługi dla branży gołębiarskiej
Dodaj swoją odpowiedź

Autor Tresc postu     SORTUJ: Malejąco ↓ - Rosnąco ↑
Warzecha.
IP:31.0.83.178

2019-10-14 13:50:34
Hodowca 74
Przeczytałem dokładnie i właśnie dlatego napisałem że nie prenumeruję tego czasopisma bo o pewnych sprawach wiem ,choć nie jestem wszystkowiedzący.edyt.Sa też tacy co myślą że coś wiedzą ....a wrzeczywistosci nic nie wiedzą .I właśnie tacy pogubili najwięcej gołębi w lotach młodych.Ale dalej pozostają w przekonaniu że coś musiało być w powietrzu.Ja dalej twierdzę że w powietrzu jest LUFT albo mogło być UFO.

Hodowca74
IP:188.147.108.32

2019-10-14 10:17:05
Warzecha
Odnośnie artykułu, to każdy może analizować go na swój sposób. Jeśli chodzi o ów problem, to sam go tu gdzieś przedstawiłeś - odnosząc się do strat gołębi młodych.
Nie wiem czy przeczytałeś cały artykuł, czy po łebkach. Jest tam właśnie wspomniane o schorzeniach górnych dróg oddechowych, katarowych, mykoplazmozy i ornitozy.
Oto fragment artykułu:

"Jak stwierdzany w większości przypadków mamy do czynienia z infekcjami górnych dróg oddechowych. Przez gruntowne badania trafimy na ślad infekcji. Dojdzie do tego jeszcze trichomanioza i kokcydioza co znacznie ptaki obciąża ...... Przy opisanych chorobach pojawią się najróżniejsze zarazki kompleksu kataru, które są przyczyną problemu. Widmo sięga od mykoplazmozy do ornitozy, przy czym jednak mykoplazmoza ma podporządkowaną rolę i pokazuje się przy obecności innych zarazków kataru."

Ty jesteś wszystkowiedzący, ale nie wszyscy takimi są. ;) Także i Ty trafnej diagnozy nie postawisz, bo do tego potrzebne są odpowiednie badania.

piojer
IP:194.31.252.145

2019-10-10 17:12:38
Warzecha
RUDIK_____boję się że na te pytania jeszcze długo nie będzie odpowiedzi!poz.

Warzecha.
IP:31.0.84.181

2019-10-10 10:23:52
Odnośnie analizy tego przedruku.
Analizować to każdy potrafi,bo filozofów nam nie brakuje .Gorzej z postawieniem diagnozy.Nie prenumeruję nawet tego czasopisma bo nic by do mojego życia nie w niosło.

Mario-
IP:89.68.142.46

2019-10-09 22:35:45

Ciekawy artykuł,szczególnie przypadki z pierwszej jego części(do kwestii zdrowotnych)choć niestety autor nie pokusil się w tamtym miejscu o diagnozę.Widać,że nawet dla niego nie wszystko da się zamknąć w buńczucznym stwierdzeniu -chore,albo głupie(co w moim odczucie świadczy o otwartym umyśle).Dzięki.

Hodowca74
IP:188.146.230.224

2019-10-09 22:20:48

Przedruk

Straty młodych gołębi

"Próba analizy zagadnienia przez Redaktora Naczelnego „Die Brieftaube” – Klausa Kuhntoppa. Słyszę od tygodni o stratach wśród młodych. Zagadnie czasami ktoś o tym, innym razem znowu podczas rozmowy, często po przyłożeniu ucha. Temat, który stał się dla wielu hodowców akurat dręczącym problemem. Sportowy kolega napisał, że jego cały stan – 50 młodych, nie wróciło do domu z prywatnej wywózki one miały już przedtem 5 treningów ze wzrastającymi odległościami bez strat. Minął tydzień, gdy on zobaczył gołębia. Nie otrzymał żadnej wiadomości, z której można byłoby coś wywnioskować gdzie te gołębie przebywają. Gołębie były zdrowe, doskonale poznawały dom, reagowały na gwizdek. A teraz taka ciężka strata. Nie można było nawet ustalić w telefonicznych rozmowach przyczyny, to trochę przygnębiające. Z własnego stanu. Przy pięknym, normalnym popołudniowym piątku 2 godziny przez treningiem wdowców, 14 młodych świeżo latających odchodzi od domu. One miały pierwsze loty wprawieniowe i pierwsze niezgrabne robione koła. Wieczorem już ich nie było. O jednym jest meldunek z odległości 40 km. Inne zniknęły bez śladu. W rozmowach na ten temat inni hodowcy potwierdzili, że na początku czerwca mieli podobne przypadki. Był to tydzień, gdzie była prześliczna pełnia księżyca. I mamy przy tej konstelacji więcej jak raz takie przypadki, że także wdowcy nie mogli przy wieczornym treningu wylądować, dopiero robili to o zmroku. Ta sytuacja może wywierać wpływ także na młode, które latają dopiero jeden raz. Inną przyczyną strat w stadzie może być infekcja. Chciałbym pociągnąć to porównanie za dorastającymi dziećmi. Także one mogą zarazić się bardzo szybko, w przedszkolu, na przykład. One jeszcze wieczorem podczas mycia były zdrowe, a najbliższym rankiem już patrzą na nas rozgorączkownymi oczami. Kiedy potem prześledzimy sytuację, dowiadujemy się często, że było dziecko kilka dni w przedszkolu, gdzie spotyka się z innymi. Tam można się zarazić. Nie zawsze system immunologiczny pozwoli na zachorowanie. Mogą też jednak kilka dni leżeć chorym. Podobnie może zaistnieć u naszych gołębi młodych. Niebezpieczeństwa środowiska wyrastają coraz częściej, obciążenia dla ustroju stają się coraz większe. Infekcja pozostaje często nie zauważona, ponieważ przy młodych normalnie loty treningowe latają nawet przy chłodnej pogodzie. Z dnia na dzień ich wytrwałość rośnie i hodowca cieszy się kiedy całej gromady dłuższy czas nie ma na gołębniku. Dotąd na dachu i w gołębniku zachowują się jakby dysponowały zbędnymi siłami. Przychodzi zmiana pogody, staje się z dnia na dzień bardziej gorąco. W lotach koło domu stają się bardziej oszczędne, wiele lata z otwartymi dziobami. To jest pora, gdzie ptaki powinny być przedstawione lekarzowi weterynarii. Jak stwierdzany w większości przypadków mamy do czynienia z infekcjami górnych dróg oddechowych. Przez gruntowne badania trafimy na ślad infekcji. Dojdzie do tego jeszcze trichomanioza i kokcydioza co znacznie ptaki obciąża. Hodowca, który bardzo dbał o higienę stoi wobec zagadki. Przy opisanych chorobach pojawią się najróżniejsze zarazki kompleksu kataru, które są przyczyną problemu. Widmo sięga od mykoplazmozy do ornitozy, przy czym jednak mykoplazmoza ma podporządkowaną rolę i pokazuje się przy obecności innych zarazków kataru. Także zapalenie gardła i jelita robi bardzo dużo u młodych szkód. Weterynarze stwierdzają ciągle, że gołębie młode często na to cierpią. Przyczyny są zróżnicowanej natury, związane to jest głównie z ciekawością młódków, które dziobią wszystko co nie wychodzi im na zdrowie. Aby temu zaradzić trzeba potem troszczyć się przez podawanie odpowiednich medykamentów. Niektórzy hodowcy niechętnie tego słuchają, ponieważ stoją na stanowisku, że natura sama to ureguluję. Jednak ja jeszcze raz wrócę do wspomnianych dzieci. W tym przypadku zapewniamy im możliwie dużą opiekę. Nie możemy patrzeć jak dzieciaki cierpią i nie czekamy aby natura sama robiła porządek w organiźmie. Podobnie powinniśmy potraktować i nasze gołębie. Przyczynami infekcji mogą być także źle klimatyzowane gołębniki. Wydaje się w obecnym trendzie, że coraz więcej młodych musimy hodować, aby odnieść sukcesy. Z wielu stron propaguje się, że stan od hodowcy x i od hodowcy y, dobrze lotujących gołębników, przyniesione od nich ptaki i już położono kamień węgielny i nowa hodowla idzie do góry. Ponieważ chce się więcej, przyjdzie się do hodowcy, a i od niego przynosi następny materiał. Teraz zostają hodowane młode z gołębi hodowlanych, i jeszcze dochodzą ptaki z wdowców i gołębnik młodych w jednej chwili staje się pełny. Gołębnik na 40 szt. musi teraz 60 i nieraz więcej mieszkańców pomieścić. To jest bardzo złe. Gołąb potrzebuje, jak wszystkie ptaki, szczególnie dużo świeżego powietrza bogatego w tlen. Nie za wysokie poszycie gołębnika, nie najlepsza wentylacja to dobre warunki do wybuchu zachorowań dróg oddechowych. Brak stałego miejsca powoduje, że wiele ptaków szuka sobie nowego miejsca.
To założenie sprawdza się także do kabiny transportowej podczas początkowych lotów. Siedzą w kabinie na małej przestrzeni razem, choć to szybko mija, mogą się zarazki różnych chorób rozprzestrzeniać . Spotyka to gołębie kilka razy. Tu nawet najsilniejszy system odpornościowy może odmówić posłuszeństwa. Można temu przeciwdziałać, gdy zatroszczymy się o dobry transport gdzie to tylko jest możliwe. Rozdzielanie przeprowadzenia lotów przez jedną jednostkę w sobotę, przez drugą w niedzielę. Gołębie mają pobyt w kabinie bardziej przewiewny i przez to staje się on bardziej zdrowotny. Nie należy koszować bezwarunkowo już wieczorem. Starczy przy odległościach 30-80 km doskonale, kiedy koszowanie przeprowadzimy we wczesnych godzinach porannych. Czas jazdy to maksymalnie 2 godziny, musi być też czas na postój przed wypuszczeniem i to starcza podczas pierwszych lotów doskonale na tych bliskich odległościach. Przeżyłem to przed kilku tygodniami, zafunkcjonowało to wystarczająco, straty na tych trasach były równe zeru. Ten obraz zmienił się przy lotach konkursowych. To jest jednak inny aspekt gry. My w Niemczech nie znamy jednolitego kierunku lotów. Jeśli popatrzymy na mapę Niemiec albo na listy np. z Monachium widzi się, że loty są w przestrzeni między Hessią a Zagłębiem Ruhry. Okręg 23 – zaczyna loty na obszarze Zagłębia Ruhry aby potem pójść zawsze na kierunek bardziej południowy. To samo Okręg 8. 15 Okręg ma już również wiele kierunków podróżowania. Okręgi 12, 13, 14 kierują się znowu zawsze na kierunek południowy i południowo-zachodni. Teraz tu do Zagłębia Ruhry wysyłają swe kabiny, które kiedyś leciały z kierunku północno-wschodniego. Nie trzeba dużo fantazji, aby nakreślić sobie obraz, że każdy kontroler ruchu lotniczego przy takim ruchu uzna sprawę za beznadziejną mimo prób koordynacji. Przyjdzie do tego, że czasy pozwolą określić położenie każdego połączenia samorządnie. Jest to na czasie, że jest w tej kwestii myślenie. Mianowicie w tym szerokim znaczeniu – dla hodowców. Trzeba z uwagą pomyśleć, że wszystkie połączenia linii północnej obsługuje MAIN. Przez jednostajne lotowanie z danego kierunku, gołębie są poddawane przyzwyczajeniom i one nie muszą się orientować nieustannie od nowa. Do tego przykład z pewnej niedzieli: wokół Hanoweru stały gołębie z Zagłębia Ruhry, ca. 200 km do domu. Jeszcze jakaś silna warstwa mgły leżała nad lasem Teutoburger. Nie można było gołębi wcześniej wypuścić w godzinach przedpołudniowych. Dopiero krótko po godzinie 11 poprawiły się warunki i widoczność W 15 minutowych odstępach uzyskiwały wolność gołębie z poszczególnych kabin. Ostatnie o godzinie 12,20 i 12,45. Przybycie hanowerskich gołębi przypadło dokładnie na tę porę. Szczyt wypadł, gdy jeszcze gołębie konkursowe wracały na swój teren, jednak większość została „wessana” przez gołębie startujące i zostały przez nie zabrane. Tylko połowa gołębi była w Hanowerze do wieczora i były meldunki ze już z pierwszymi gołębiami z Zagłębia Ruhry pojawiły się hanowerskie. Tymczasem mamy się w mniemaniu, że to normalność. To jest klasyczny przykład jak w takiej chwili pojawiają się sytuacje, których musimy unikać. Kierownicy lotów, ich winić jest sprawą niedorzeczną. Oni nie mogą wiedzieć takich rzeczy. Podobne sytuacje mogą wydarzyć się wszędzie. Spotykać się można także w wyznaczonych miejscowościach pozwalających na start. Był czas transportu kolejowego, na dużych dworcach były przede wszystkim miejsca startu, już tylko starzejący się hodowcy jeszcze to dobrze pamiętają. Nie były to dobre miejsca ze względu na ruch pojazdów, jednak myśl zasadnicza powinna zostać, gołębie startowały pojedynczo nie bacząc na stan pogody. Teraz pojazdy wyposażone są w telefony komórkowe, to dalszy krok. Pojazdy potrzebują stać na miejscu, nie trzeba ich ruszać by szukać budek telefonicznych. Ten spokój przed startem przyczynia się z pewnością także do dobrego lotu. Kiedy potem przyszły jeszcze wspólne starty, to był dalszy krok ku zmniejszeniu strat. Nic nie było wtedy na starcie co by gołębie niepokoiło, jak np. ruch samochodowy. Starty następowały w odstępach minutowych. Wszystkie punkty są do przemyśleń. Każdy może jeszcze coś pogłębić, przecież one mają zachęcić do dyskusji. W tło wchodzą teraz zdobyte mistrzostwa. Jednak najpóźniej najbliższej wiosny palące pytania rozpalą się znowu, co można zmienić. Gdy znowu zaczniemy, nie powinno to przemijać tylko do mów, lecz dla cennego czasu dla sportu gołębia pocztowego."

Przyjemnej lektury na długie wieczory.

jerzy0206
IP:217.99.177.145

2019-08-30 08:59:50

Dzwoni gość: ,,złapałem pańskiego gołębia " ,kiedy się zapytałem gdzie jest ptak odpowiedział mi że na granicy , kiedy się zapytałem o numer ptaka odpowiedział że nie wie bo tylko ściągnął mu ,,dzipiesa". Powiedziałem mu że jest złodziejem i się rozłączyłem bo jak można dyskutować z takim chamstwem.

ciswet
IP:95.48.226.201

2019-08-30 07:55:28
Hodowca74
miła sytuacja. Ale wiecie co jest przerażające w tym? To że nie hodowcy a ludzie którzy z gołebiami nie mają nic wspólnego chętniej dzwonią i przejmują się gołębiami. Ja miałem trzy tel w sprawie tego jednego ale dlatego że dwie osoby które tego gołębia złapały nie były hodowcami. To późny z ostatnim numerem. Dałem go na spis "może sobie poradzi" ale sobie nie radzi jak widać.

winimax
IP:195.136.175.237

2019-08-30 04:38:14
manix
Co to za loty od 100 do 240 km.To raczej podloty na których rzadko coś gubię ,dlatego dziwią mnie takie straty jak się loty dopiero zaczęły.Dl

ola
IP:78.8.191.226

2019-08-30 00:27:11
Hodowca74
witaj tekst wcale nie za długi, a jak przyjemnie się czyta takie piękne historie z pozdrowieniami Dobry Lot

Hodowca74
IP:188.146.231.159

2019-08-29 22:51:20
Ciswet
Ta historia chyba pasuje do tego tematu. :)
Czegoś podobnego jeszcze nie doświadczyłem w swojej ponad czterdziestoletniej historii, w lotowaniu gołębiami pocztowymi.
W czym rzecz, otóż z lotu w dniu 25 sierpnia, brakowało mi na noc jednego gołębia, który został zgłoszony w poniedziałek - pod Mikołowem na Śląsku. Gołąbek wszedł do garażu miłośnika wszystkich zwierząt. :) Pan miłośnik, który dotychczas nie miał nic wspólnego z gołębiami, złapał gołębia, nakarmił i napoił. Dzwonił parokrotnie, powiadamiając mnie, że gołębia mi przywiezie do domu, bo jest to moja własność i on czuje się zobowiązany ją oddać. Tłumaczę gościowi, że jeśli gołąbek ma karmę i wodę, to za dwa, trzy dni powinien dojść do siebie i powrócić do mojego gołębnika. Ale gościu nie daje się przekonać, usilnie prosi o mój adres i obiecuje, że gołębia mi przywiezie w godzinach popołudniowych, co miało miejsce dzisiaj. :) Na posesję wjeżdża wypasiona bryka, wysiada miły gościu z żoną, otwierają bagażnik i oddają mojego samczyka. :)
Pięknie podziękowałem, poczęstowałem kawą i ciastkami, pokazałem listę z ostatniego lotu, ale goście nie dają za wygraną, ciekawi są wszystkiego, więc zaprosiłem do gołębników (dobrze że były posprzątane) i pokazałem, co i jak. :)
Już myślałem, że gościu złapał bakcyla, ale odradziłem, bo wiem ile to jest z tym zachodu i ... .
Tak sobie skojarzyłem, jakiś dziwny zbieg okoliczności, bo dzień wcześniej odwiedził mnie hodowca z Okręgu Opole Południe, żeby mi podziękować za zgłoszenie jego młodego gołębia - dwa lata temu, który zgubił się przed lotami młodych, a okazał się być najlepszym dwulatkiem oddziału - zdobywając 11 konkursów. :)
Więc czyń dobro, a zostanie ci zwrócone ...
Sorry za przydługi wpis, a prawdziwy, bo autentyczny, wzięty z życia. :)

manix
IP:185.136.92.8

2019-08-29 22:39:10

winimax loty się jeszcze nie skończyły więc nie mów na razie o selekcji DL.

hodowca0258
IP:77.255.210.122

2019-08-29 22:11:25
Janssen
U mnie dzisiaj w południe 2 sztuki.Jeden z Niemodlina-nawiązałem kontakt,a drugi bosy.Nawet nie nalepię mojego nr telefonu na obrączkę, bo mnie posądzą o kradzież czipa.Jedno jest niestety pewne.Tyle obcych,co się kręci,to nie pamiętam.Staram się przed wieczorem nie wypuszczać ptaków,aby nie mieć problemu.

Janssen
IP:194.29.183.202

2019-08-29 22:01:25
Eh
Maja ludzie problemy

winimax
IP:195.136.175.237

2019-08-29 21:46:10
Korek
No nie wiem w czym te szczęście:) Potrzebuje 20,a mam 38 nie potrafię skutecznie przeprowadzić selekcji jak w lotach.

korek
IP:83.22.243.124

2019-08-29 20:05:37
winimax
To Ty jesteś szczęśliwy człowiek.

winimax
IP:195.136.175.237

2019-08-29 20:00:50

Chciałbym coś wyselekcjonować ,jednak jak do tej pory wszystko w domu.DL.

ciswet
IP:95.48.226.201

2019-08-29 12:32:31

opowiadałem dziś koledze z Łódzkiego o tej mojej powsinodze a On mi mówi że zgubił w tym roku kilkadziesiąt - samych młodych prawie 50ąt i miał z tego tylko 1 tel. Wszystkie na magazynach nie siedzą.

ciswet
IP:95.48.226.201

2019-08-29 11:46:15
korek
Panie Józefie tez tak bywa. Ja w tym roku podwiozłem gołębia z kielc na 30km do domu i nie wrócił do właściciela. Dlatego tez jak nie ma pewności to nie trafiło to do komisji dyscyplinarnej ale akurat część hodowców z tej sekcji lubi ściągać tipesy. Na łące nie nazbierają 60 "tipesów" przez sezon - "tipes" to nie kania. ;)

korek
IP:83.22.243.124

2019-08-29 11:34:03
ciswet
Krzysiu - miałem taki przypadek,że wszedł do mnie gołąb z tipesem na którym był numer telefonu. Skontaktowałem się z właścicielem i że gołąb był dość ,,podjechany,, powiedziałem,że jak ,,dojdzie do siebie,, to go wypuszczę. Po kilku dniach gołąb odleciał,lecz musiał chyba jeszcze kogoś odwiedzić,gdyż do właściciela dotarł dopiero po kilku dniach, bez tipesa. Zadzwonił hodowca i zamiast podziękowań za opiekę nad gołębiem i jego wypuszczenie,usłyszałem kilka niecenzuralnych słów oraz,że ,,oskubałem,, gołębia z tipesa. A więc oprócz przyjemnych momentów i podziękowań,zdarzają się i takie. Mimo wszystko w dalszym ciągu będę roztaczał opiekę nad gołębiami przybłąkanymi /a wchodzi ich naprawdę do mnie dużo/ a już na pewno nie będę nimi palił w piecu.

ciswet
IP:95.48.226.201

2019-08-29 11:22:43
bum15
mamy jednego takiego żartownisia który ściąga "tipesy" i znaczniki ale - i tu całe skur...wo wychodzi nakłada znacznik z telefonem innego hodowcy od taki spryciarz. Nie chciałbym być w jego skórze jak się chłopaki wreszcie dowiedzą kto to robi.

ciswet
IP:95.48.226.201

2019-08-29 11:18:52
Mariusz0289
mam tego świadomość, że spora część "tipesów" przepada właśnie na terenie oddziału. Gołębi z resztą też. Dwa lata temu wyszło przez przypadek że członek tej samej sekcji lotował moim gołębiem przez kilka lat bez mojej wiedzy i bez karty. W tym roku wszedł tam do niego mój młody na treningu - zadzwonił taki tajemniczy nie chciał powiedzieć gdzie jest ten gołąb - do puki go nie spytałem czy ma zamiar znowu moim lotować? :)

Mariusz0289
IP:195.75.235.1

2019-08-29 11:08:33
ciswet
A jakim trzeba być człowiekiem, żeby gołebiowi ukraść wszystko, włącznie z obrączką rodową ?? I zapewniam Cię, że robiąto "koledzy" z naszych oddziałów bądź sekcji ...

bum15
IP:95.51.170.130

2019-08-29 11:06:25

może jeszcze kogoś odwiedził, może nie ten okradł który dzwonił:)
myślę że duża część gołębi nie wchodzi do obcych gołębników i błąka się po świecie

ciswet
IP:95.48.226.201

2019-08-29 10:32:07

kolega z sekcji miał tel z sąsiedniej sekcji że jest gołąb i że przepina znacznik nad tipesa i wypuszcza - gołąb faktycznie dotarł ale tipesa zgubił. Zastanawiam się jakim to trzeba być człowiekiem, żeby okradać innego hodowce a tym k...a bardziej że to kolega z jednego oddziału.

ciswet
IP:95.48.226.201

2019-08-29 10:28:32

czyżby więc brzydkie gołębie? :D, a może nieczęsto spotykany typ zegara i "tipes nie pasuje" a może darmowe rozmowy? a może większa kultura hodowców. Może nam w szeregach koledzy przechodzą pozytywną zmianę i wartości moralne są większe od wartości "tipesa" , a może te powsinogi miały po prostu fart.

ciswet
IP:95.48.226.201

2019-08-29 10:22:09
straty/telefony
Jak to jest z tymi stratami gołebi i informacjami gdzie przebywają? Bywa że przepada na jednym locie kilkadziesiąt a telefon jest 1 czy dwa albo i wcale. Zgubił mi się teraz jeden akurat ostatni wychowany i od poniedziałku miałem w jego sprawie 3y tel: na początek ze Słowacji (dzieci go złapały nat jakimś zbiornikiem, wczoraj poszedł na poczte w Jabłonce (Pani z poczty dzwoniła), dziś dzwonił hodowca z Sacza, że wszedł. Jeden gołąb trzy telefony :). Od spisu zawiesiło sie i wróciło lub przepadło 5 z czego miałem 4 telefony. Tylko co do jednego nie było śladu ale to taki ładny kolorowy ;). Może im gołębie brzydsze tym tel więcej ;). Na chwilę obecną brakuje 3ch w tym 2 wiem gdzie są :)


Dodaj swoją odpowiedź

[Powrót]

REJESTRACJA



| Zasady współpracy | Reklama | Regulamin | Kontakt |

Wszelkie prawa dotyczące kopiowania i rozprowadzania materiałów zawartych w serwisie DOBRYLOT.pl bez zgody właściciela ZABRONIONE
COPYRIGHT 2004-2012 © DobryLot.pl
Projekt i wykonanie: www.4PROJEKT.pl